Na nie lada zwierzenia pokusiła się Jolanta Rutowicz – zwyciężczyni czwartej edycji Big Brothera oraz uczestniczka vipowskiej edycji programu. Po dwóch latach od udziału w reality show, Jola powiedziała, że w widowisku odgrywała jedynie rolę, a prywatnie jest zupełnie inną osobą.

Jolanta Rutowicz | fot. Lookr.tv
„Nadal wyglądam tak samo i nie przefarbowałam się na blond, nadal jestem z krwi i kości. Postać, którą odegrałam w reality show to była w pełni postać sceniczna, estradowa, która nie przypomina w ogóle postaci mojej prawdziwej, prywatnej” – mówi Jola w rozmowie z Lookr.tv.
„Ludzie troszeczkę się pomylili, a wszystko było wyreżyserowane na potrzeby telewizji. Ja się tym bawiłam. Bawiłam się praktycznie przez sześć miesięcy, bo byłam dwa razy w reality show i odegrałam fajną, swoją rolę. Muszę przyznać, że sama jestem zadowolona i bardzo mnie śmieszy to, że ludzie naprawdę uwierzyli, że Jolanta Rutowicz śpi z różowym Pony” – opowiada zwyciężczyni Big Brother 4.1.
„Prywatnie jestem zupełnie inna. Moja postać na pewno przejdzie do historii. Jest to postać kultowa. Na pewno gdzieś tam zostałam zapamiętana. Każdy program jest stworzony na jakieś potrzeby. Reality show powstało po to, żeby działo się mnóstwo atrakcji i mnóstwo huku. Tak więc wysadziłam dwa programy w kosmos, ale tak naprawdę była to moja wyreżyserowana gierka” – mówi.

Widać brak jej już pomysłów na zwrócenie na siebie uwagi showbiznesu i postanowiła wykorzystać ostatni skuteczny sposób – publiczne ściągnięcie maski. Pewnie jest to swoista forma pożegnania i zadrwienia z ludzi na zasadzie "widzicie, jak was wkręciłam?"
Podziwiam odwagę – kilkuletnie robienie z siebie błazna jest dowodem na to, że kobieta ma do siebie ogromny dystans i absolutnie nie przejmuje się opinią innych. Bo bądźmy szczerzy – większość chyba jednak uwierzyła w wykreowaną Rutowicz.
Tylko co muszą w tym momencie czuć jej fani?
O proszę. Widać, że skończył się dwuletni kontrakt z TV4 na nieujawnianie kulis programu. Mijają przecież równe dwa lata od czasu zakończenia Big Brother Vip i nie musi już nic ukrywać. Znam to z Baru.
Co do jej "grania" – zawsze tak twierdziłem. Nie uważałem, że prywatnie jest jakimś wielkim inteligentem, ale postać, którą zaserwowała nam w BB była tak komiczna i niecodzienna, że aż nierealna. Był to bardzo sprytny sposób na zwrócenie na siebie uwagi i wygranie programu, bazujący na niestety dość prymitywnych gustach sporej części publiki. Wątpię, żeby dzieciaki aż tak ją pokochały, gdyby nie grała i była całkowicie sobą. Ciężko tylko powiedzieć, czy była to tylko i wyłącznie jej prywatna gierka, czy umówiła się tak z producentami. Obstawiałbym jednak to drugie – w przeciwnym razie nie musiałaby odczekiwać dwóch lat żeby się przyznać…
Tyle w temacie.
Tomasz Peczak > Jola Rutowicz
Ta jasne ! na potrzeby programu buahahahahahah ale scieme wali! Dalej i tak jest tępą dzidą !!!!