
Mówi się, że Wielki Brat widzi wszystko. Historia reality shows dowodzi, że Wielki Brat co prawda widzi i wie wszystko, ale niechętnie dzieli się tą wiedzą z widzami. Nie inaczej było w przypadku trzeciej edycji „Big Brothera”.

Większość widzów reality shows jako najbardziej znane wydarzenie z „Big Brother: Bitwy” wymieniłaby zapewne seksualne szaleństwa Agnieszki „Frytki” Frykowskiej i Łukasza „Kena” Wiewiórskiego. Później zapewne wspomnieliby wspólne boje Agnieszki Koziołek i Wojciecha Bernackiego z Wielkim Bratem, wyjście „Brenasa” z Domu Wielkiego Brata przez dach oraz ucieczkę Katarzyny Woźnej. Tymczasem wydarzenia, o których mówiliby wszyscy i które byłyby symbolami „Big Brother: Bitwy”, nigdy nie zostały pokazane. Kontrakty podpisane przez uczestników uniemożliwiały im zdradzenie kulis widowiska. Za ujawnienie tajemnic mieszkańcom Domu groziły spore kary finansowe. Należało się jednak spodziewać, że prędzej czy później nieznane sekrety ujrzą światło dzienne. I dziś nadszedł dzień, gdy przedstawiamy pierwszą część kulis bitwy z Wielkim Bratem.

Jedną z zagadek programu była niewątpliwie sprawa Irka Próchenko. Dnia 10 marca 2002 roku w „Big Brother: Bitwie” odbyły się pierwsze nominacje. Przypomnijmy, że uczestnicy widowiska podzieleni byli na dwie drużyny: czerwonych i niebieskich, które brały udział w różnego rodzaju bitwach, rywalizując o lepsze warunki mieszkaniowe. W pierwszym tygodniu reality show zwyciężyła drużyna czerwonych, dlatego też Wielki Brat ogłosił, że nominowani mogą być tylko zawodnicy z drużyny przegranej – niebiescy. Zwycięzcy oddawali głosy w Pokoju Zwierzeń. Przegrani musieli robić to jawnie. Zasiadali na jednym z krzeseł w salonie, a na drugie zapraszali osobę, którą nominowali: członka własnej drużyny. Musieli prosto w oczy powiedzieć tej osobie, dlaczego oddają na nią głos. O nowych zasadach nominacji uczestnicy dowiedzieli się dopiero w dniu nominacji. Gdy typowania zbliżały się do końca, Wojciech Bernacki definitywnie odmówił oddania głosów na przyjaciół. Identycznie postąpiła Agnieszka „Zołza” Koziołek. Wielki Brat podjął decyzję, że za złamanie regulaminu Agnieszka i Wojciech będą automatycznie nominowani do opuszczenia Domu, a głosy oddane na innych domowników zostały unieważnione.
Big Brother 3: Bitwa, dzień 10 | Wtorek, 12 marca 2002
Agnieszka i Wojtek szybko doszli do wniosku, że nie opuszczą tak łatwo Domu Wielkiego Brata. Domyślili się, że wzbudzają spore emocje wśród telewidzów i w związku z tym producenci nie dopuszczą do ich eliminacji z programu. Bardzo szybko okazało się, że „Zołza” i „Brenas” mieli rację. W nocy, 12 marca 2002 roku mieszkańcom ogłoszono wyniki nominacji. Domownicy przeżyli szok: niespodziewanie, trzecim nominowanym został Irek Próchenko, który – jak powiedziano – złamał regulamin. Wielki Brat ogłosił, że Irek naruszył „zasadę uczciwości i szczerości wobec Wielkiego Brata” i oświadczył nieprawdę w czasie rekrutacji do programu. Ponadto Wielki Brat zakazał jakichkolwiek rozmów na ten temat. Irek był wyraźnie zdenerwowany – został oskarżony o nieuczciwość. „Łatwo było złożyć puzzle. Jak go dowalili do nominacji, ja z Breniem wiedzieliśmy już, że on wyleci, bo nieopatrznie zrobiliśmy show, czyli oglądalność” – mówi nam po latach Agnieszka „Zołza” Koziołek.
Widzowie przed telewizorami nie uzyskali żadnego wyjaśnienia, o co właściwie został oskarżony Irek. Dalsze informacje mogli uzyskać jedynie z prasy, która rozpisywała się, że Irek trafi przed sąd za pośrednictwo w podrabianiu dokumentów i paserstwo. „Kocham prasę! Wiem, że sensacja, która powstała wokół mojej osoby, została wybrana perfekcyjnie. Przecież ludzie potrzebują sensacji! Ale jeśli okaże się, że wszystko to wygląda trochę inaczej, czy sprostowanie będzie dłuższe niż jedna linijka zapisana małym drukiem? Z tego, co przeczytałem o sobie w gazetach, część oczywiście jest prawdą. Tego nie da się zaprzeczyć. Przez 3 lata odbywałem karę zatrzymania paszportu oraz dozoru policyjnego. Oskarżenie, w którym chodzi o 2 samochody oraz polisy jest nieprawdą” – powiedział Irek niedługo po opuszczeniu programu. „Postawione przeciwko mnie oskarżenie od 5 lat leżało w sądzie. Temida, choć sprawiedliwa, działa bardzo powoli. W momencie gdy wszedłem do Big Brothera, uczynni ludzie zadziałali i termin rozprawy wyznaczono w ciągu 2 tygodni” – dodał.

Wow! Żaden inny news nie zgromadził jeszcze tylu komentarzy :) Zołza pozdrawiam :)
Ta osoba nic nie będzie Ci wmawiać Drogi Tomaszu :)Nie sadz swoja miarą proszę , może Ty byś robił szopkę po to by zostać zapamiętanym ,nas to nie bawiło. Moze poczytaj forum a dowiesz sie skąd taka postawa i jak wyglądały nominacje w umowie którą podpisaliśmy przed wejściem :)
Liznij trochę marketingu :) Wyszłam bo chciałam i mimo usilnych próśb nie chciałam zostać ,w produkcji nie siedzą jełopy potrafią na wszystkim zarobić -wiedzieli ,ze ludzie sie oburza i następne glosowanie będzie na niekorzyść Kena -a to przecież kasa,szkoda ze nie było Cie na wyjściu Kena , kiedy producenci na gwałt podkładali oklaski i piski z wyjścia innych ludzi bo tego co do Lukasza krzyczano nie dało sie puścić bez cenzury, nawet mnie przymurowało ,ze można znielubić kogoś tak mocno przez szklana szybkę telewizora … Pozdrawiam.
Widzę tomek, że słowo „miażdżąco” jest Twoim ulubionym :) Nie wiem do czego zmierzałeś w tych wywodach, ale jak chciałeś być taki dobrze poinformowany, to trzeba było dodać, że z Kenem Zołza przegrała zaledwie kilku procentami, a Frytka przegrała z Anią Hoksą, która też była nominowana automatycznie za to, że nie chciała nominować przyjaciół. Nie sądź ludzi swoją miarą, bo może dla nich tyle starczyło, żeby zawrzeć przyjaźń…
Dla mnie to trochę przegięcie, gra jest grą, a tu nagle wielcy bohaterowie się znaleźli, ze nie będą nominować „przyjaciół”. Przyjaciół, z którymi znali się wtedy od paru dni xD Każdy realithy show na tym polega, że trzeba eliminować wspólgraczy, w Barze nawet cały czas były jawne głosowania. Jeżeli jest się aż tak wrażliwym, to po co się idzie do tego typu programów? Zołza i Wojtek zrobili tę całą szopkę, żeby zostać zapamiętani i dla poklasku, co i tak się raczej nie oplaciło. Aha i nie wiem, czy ta osoba, która mi odpowiedziała, to faktycznie Zołza z programu, ale niech nie próbuje wszystkim wmówic nieprawdy – nie odeszła na własne zyczenie, tylko przegrała w nominacjach z Kenem, który potem miażdżącą przewagą przegrał z Frytką, która z kolei potem miażdżącą przewagą przegrała bodajże z Chemikiem.. Pomyślmy – jak bardzo „lubiana” musiała być w takim razie Zołza?;) Pozdrawiam.
Zołza pewnie dlatego dwa tygodnie później wyleciała, bo pewnie stwierdzono, że lepiej zostawić Kena, bo może a nóż jeszcze raz wyląduje z Frytką w wannie…
Poza tym pamiętajcie, że Zołza i Bernas jako jedyni zachowali się fair i nie nominowali swoich i nie połasili się na kaskę, a przecież mogli wylecieć, tak jak ta Karolina Pokemon, zaraz po kilku dniach, bo na początku gry była mowa, że wypadają dwie osoby.
Tyle to lat temu było, a człowiek jeszcze pamięta :D
Świat Reality Show to jeden wielki śmietnik. Wszystko jest organizowane tak, by jak najwięcej zarobić. Myślicie, że sprawa Alicji, Gulczasa i Klaudiusza w BB1 była prawdziwa? To zostało obliczone tak, by po zdumiewającej porażce pierwszego poszedł szturm sms-ów na drugiego. To wszystko i tak nic w porównaniu z tym co działo się w polsatowskich Barach.
Ja Tomus na wlasne zyczenie :)) a Ty lykales jak mlody pelikan i podniecales sie smsami :)
joker, konkrety…
Takie wiadomości to można sobie pisać…
TVN ukrywa duże gorsze i bardziej kontrowersyjne tajemnice programu BIG BROTHER.
Zołza, Ty już nie bądź taka pewna swojej wyjątkowości. „Trzeba było nas zostawić, bo napędzaliśmy oglądalność”, buehehe. A kto wyleciał dwa tygodnie później?