Tajemnice „Big Brother 3: Bitwy”: sprawa Irka Próchenko
02 stycznia 2009, godz. 19:24 |
Mówi się, że Wielki Brat widzi wszystko. Historia reality shows dowodzi, że Wielki Brat co prawda widzi i wie wszystko, ale niechętnie dzieli się tą wiedzą z widzami. Nie inaczej było w przypadku trzeciej edycji „Big Brothera”.
Większość widzów reality shows jako najbardziej znane wydarzenie z „Big Brother: Bitwy” wymieniłaby zapewne seksualne szaleństwa Agnieszki „Frytki” Frykowskiej i Łukasza „Kena” Wiewiórskiego. Później zapewne wspomnieliby wspólne boje Agnieszki Koziołek i Wojciecha Bernackiego z Wielkim Bratem, wyjście „Brenasa” z Domu Wielkiego Brata przez dach oraz ucieczkę Katarzyny Woźnej. Tymczasem wydarzenia, o których mówiliby wszyscy i które byłyby symbolami „Big Brother: Bitwy”, nigdy nie zostały pokazane. Kontrakty podpisane przez uczestników uniemożliwiały im zdradzenie kulis widowiska. Za ujawnienie tajemnic mieszkańcom Domu groziły spore kary finansowe. Należało się jednak spodziewać, że prędzej czy później nieznane sekrety ujrzą światło dzienne. I dziś nadszedł dzień, gdy przedstawiamy pierwszą część kulis bitwy z Wielkim Bratem.
Jedną z zagadek programu była niewątpliwie sprawa Irka Próchenko. Dnia 10 marca 2002 roku w „Big Brother: Bitwie” odbyły się pierwsze nominacje. Przypomnijmy, że uczestnicy widowiska podzieleni byli na dwie drużyny: czerwonych i niebieskich, które brały udział w różnego rodzaju bitwach, rywalizując o lepsze warunki mieszkaniowe. W pierwszym tygodniu reality show zwyciężyła drużyna czerwonych, dlatego też Wielki Brat ogłosił, że nominowani mogą być tylko zawodnicy z drużyny przegranej – niebiescy. Zwycięzcy oddawali głosy w Pokoju Zwierzeń. Przegrani musieli robić to jawnie. Zasiadali na jednym z krzeseł w salonie, a na drugie zapraszali osobę, którą nominowali: członka własnej drużyny. Musieli prosto w oczy powiedzieć tej osobie, dlaczego oddają na nią głos. O nowych zasadach nominacji uczestnicy dowiedzieli się dopiero w dniu nominacji. Gdy typowania zbliżały się do końca, Wojciech Bernacki definitywnie odmówił oddania głosów na przyjaciół. Identycznie postąpiła Agnieszka „Zołza” Koziołek. Wielki Brat podjął decyzję, że za złamanie regulaminu Agnieszka i Wojciech będą automatycznie nominowani do opuszczenia Domu, a głosy oddane na innych domowników zostały unieważnione.
Big Brother 3: Bitwa, dzień 10 | Wtorek, 12 marca 2002
Agnieszka i Wojtek szybko doszli do wniosku, że nie opuszczą tak łatwo Domu Wielkiego Brata. Domyślili się, że wzbudzają spore emocje wśród telewidzów i w związku z tym producenci nie dopuszczą do ich eliminacji z programu. Bardzo szybko okazało się, że „Zołza” i „Brenas” mieli rację. W nocy, 12 marca 2002 roku mieszkańcom ogłoszono wyniki nominacji. Domownicy przeżyli szok: niespodziewanie, trzecim nominowanym został Irek Próchenko, który – jak powiedziano – złamał regulamin. Wielki Brat ogłosił, że Irek naruszył „zasadę uczciwości i szczerości wobec Wielkiego Brata” i oświadczył nieprawdę w czasie rekrutacji do programu. Ponadto Wielki Brat zakazał jakichkolwiek rozmów na ten temat. Irek był wyraźnie zdenerwowany – został oskarżony o nieuczciwość. „Łatwo było złożyć puzzle. Jak go dowalili do nominacji, ja z Breniem wiedzieliśmy już, że on wyleci, bo nieopatrznie zrobiliśmy show, czyli oglądalność” – mówi nam po latach Agnieszka „Zołza” Koziołek.
Widzowie przed telewizorami nie uzyskali żadnego wyjaśnienia, o co właściwie został oskarżony Irek. Dalsze informacje mogli uzyskać jedynie z prasy, która rozpisywała się, że Irek trafi przed sąd za pośrednictwo w podrabianiu dokumentów i paserstwo. „Kocham prasę! Wiem, że sensacja, która powstała wokół mojej osoby, została wybrana perfekcyjnie. Przecież ludzie potrzebują sensacji! Ale jeśli okaże się, że wszystko to wygląda trochę inaczej, czy sprostowanie będzie dłuższe niż jedna linijka zapisana małym drukiem? Z tego, co przeczytałem o sobie w gazetach, część oczywiście jest prawdą. Tego nie da się zaprzeczyć. Przez 3 lata odbywałem karę zatrzymania paszportu oraz dozoru policyjnego. Oskarżenie, w którym chodzi o 2 samochody oraz polisy jest nieprawdą” – powiedział Irek niedługo po opuszczeniu programu. „Postawione przeciwko mnie oskarżenie od 5 lat leżało w sądzie. Temida, choć sprawiedliwa, działa bardzo powoli. W momencie gdy wszedłem do Big Brothera, uczynni ludzie zadziałali i termin rozprawy wyznaczono w ciągu 2 tygodni” – dodał.
Big Brother 3: Bitwa, dzień 10 | Wtorek, 12 marca 2002
W programie „Big Brother” Irkowi nie dano możliwości wyjaśnienia sprawy. Naturalnie, Próchenko został wyeliminowany z reality show. „Irek poleciał. Wyciągnęli starą sprawę, bo przecież nie mogło wypaść któreś z nas, bo napędzaliśmy oglądalność” – opowiada Agnieszka Koziołek, była mieszkanka Domu Wielkiego Brata. Jak wynika z rozmowy z Agnieszką „Zołzą”, stacja TVN postąpiła nieuczciwie ogłaszając, że nie wiedziała o sprawie sądowej Irka. Należy bowiem wspomnieć, że choć uczestnicy widowiska kompletnie się nie znali, nigdy nie poznali się na castingach i nic o sobie nie wiedzieli, to producenci zdążyli bardzo dobrze poznać mieszkańców Domu Wielkiego Brata. Wiedzieli również o sprawie Irka. „Wiedzieli o wszystkim jak on wchodził, a trzeba było kogoś dorzucić do nas, do nominacji” – opowiada „Zołza”.
Okazuje się, że przed wejściem uczestników do programu „Big Brother”, specjalnie wynajęci detektywi sprawdzali życie zawodników. „Wiedzieli wszystko przed programem. Detektywi nas sprawdzali” – opowiada Agnieszka Koziołek. Detektywi śledzili każdy ruch kandydatów i poznawali ich największe tajemnice. Dzięki temu producenci mieli wiedzę o wszystkich mocnych stronach i słabościach mieszkańców Domu Wielkiego Brata. Wiedzieli również, w jaki sposób i w którym momencie należy tę wiedzę odpowiednio wykorzystać.
* * *
O naszym cyklu artykułów Tajemnice „Big Brother 3: Bitwy” porozmawiać można na łamach naszego forum dyskusyjnego.





Moja koleżanka była w ostatnim Barze, tam też niezłe akcje odchodziły. Na przykład jeden uczestnik chciał odejść na własne życzenie, a oni zaczęli błagać go żeby upozorować, że na własne życzenie chciał usiąść na gorącym krześle i przez to zbić kasę na smsy, bo był kontrowersyjny. Potem, jak już siedział, wygrał głosowanie, ale ten z którym wygrał to ulubieniec produkcji, którego z którego chcieli zrobić zwycięzcę (i zrobili), więc sfałszowano wyniki i oficjalnie odpadł Robert- ten który wygrał. Kołomyja. A podobno to nie jedyny przypadek fałszowania wyników.
Zozol, o ile sobie przypominam to o Barze juz byl cały tekst (przynajmniej wszystko na to wskazywalo), wiec przeszukaj stronę. „reality show cała prawda”, czy jakoś tak
A jak to było z Barem? Tam to dopiero ponoć odchodziła manipulacja wynikami…O ile dobrze pamiętam, to Zołza Ty też tam byłaś, więc możesz powiedzieć jak to naprawdę wyglądało???
Nie wiem, czy Frytka, bo na początku chyba nie zgarniała aż tak dużo głosów. Zresztą nawet jeśli – producenci, jak sama zauważyłaś, potrafią radzić sobie z takimi sytuacjami – dużociliby im mało popularnego Irka czy Magdę i byłoby po kłopocie. Nie sądzę, żeby musieli od razu zmieniać zasady nominacji i łamać tym samym kontrakt, jak mówisz.
Tomaszu
jeszcze dzień przed tymi felernymi nominacjami mieliśmy nominować twarzą w twarz ( i super) ale tych których chcieliśmy nominować z różnych powodów -5 min przed wejściem na antenę dowiedzieliśmy się ,ze nie będziemy nominować wg zasad jakie podpisaliśmy bo właśnie się zmieniły …wiesz dlaczego?:Na bank nominowani byliby Ken i Frytka wiec koniec exscesow i oglądalności .Wiec chcieli pojechać po naszej-niebieskiej-grupie.

Ciebie także
Szlag nas trafił i dalej to już poszło po bandzie.Zmiana regulaminu ,żeby oszczędzić dymającą się parkę :/ masakra…
Echh długo by opowiadać …
Pozdrawiam Cie serdecznie
Zozol
Droga Agnieszko, jakkolwiek by nie było z tymi nominacjami – tak już jest w reality. Gdybyś została w programie dłużej, też musiałabyś już potem nominować spośród paru osób i wtedy zapewne byłoby jeszcze trudniej, bo po wielu dniach zżycie emocjonalne byłoby większe. A to, że nominacje przebiegały twarzą w twarz też nie było złym pomysłem – jeśli ktoś coś do kogoś ma, powinien mieć również odwagę powiedzieć mu to wprost. Akurat Ty nie wyglądasz na osobę, która ma z tym problem. Pozostanę więc jednak przy swoim zdaniu – sądzę, że ta cała afera z nominacjami była głównie dla zostania zapamiętanym i nie chodziło tu bynajmniej o wasze oburzenie zasadami. Wraz z powstawaniem kolejnych edycji Big Brothera, coraz więcej było ludzi, którzy chcieli czymś zabłysnąć, by wykorzystać swoje 5 minut w TV i zostać zapamiętanym. Uciec przez dach, zamiast wyjść normalnie, odmówić nominacji… – pewnie, najlepiej.
Zozol, chyba jestes tu od niedawna, newsy o castingach do Fortu Boyard czy Fabryki Gwiazd mialy grubo ponad 100 komentarzy, o Forcie jeden news mial ich nawet ponad 250.