Zainstaluj Adobe Flash player
Słowa kluczowe  

W niedzielę z programem „Idol” pożegnał się kolejny uczestnik- Michał Karpacki. Słodki, nieśmiały 19-latek, za którym szalały dziewczyny. „Ten image to pomysł Prokopa, który zrobił ze mnie maminsynka”- mówi Michał. Potwierdzają to jego koledzy. Gdy zabrakło im forsy na skok na bungee, Michał zaśpiewał na deptaku i w pół godziny skasował 40 zł. „Miał burzliwą młodość. Był rozrabiaką i częstym gościem na dywaniku u dyrektora. Kiedyś podpalił z kolegami firanki”- śmieje się Kuba Kęsy, który podczas finału „Idola” mieszkał z Michałem w pokoju. W ósmej klasie Michał zafascynował się punk rockiem. „Zamiast na lekcje, chodziłem do kumpli słuchać muzyki i czytać o Kurcie Cobainie. Przejąłem anarchistyczne ideały. Nosiłem naszywki i łańcuszek”- mówi.

W liceum był już spokojniejszy. Wcześnie dorósł. Kuba twierdzi, że udział w tym mieli jego rodzice. Przed egzaminami do szkoły średniej zamknęli go na dwa miesiące w domu, żeby się uczył. Dziś są dumni z syna. Mama mówi, że jest pogodny i marzycielski. Tata dodaje, że choć lubi wygrywać, przegraną przyjmuje z godnością. Michał ma dwóch braci: 11 lat starszego Pawła, który jest naukowcem i 3 lata starszego Arka. W „Idolu” Michał był ulubieńcem żeńskiej części publiczności. „To nie kwestia image’u, który mi narzucono, ale mojego głosu. Już 3 lata temu, w czasie pierwszego występu na scenie, zauważyłem, że ten głos działa na kobiety”- mówi Michał. To był Przegląd Piosenki Europejskiej. Michał zajął drugie miejsce. Poznał wtedy Igę. „Zaiskrzyliśmy… aparatami na zębach. Na osiemnastkę dał mi tomik Szymborskiej z dedykacją: Dla wspaniałych oczu”- opowiada była dziewczyna Michała. Chłopak studniówkę przetańczył z Karoliną. „Kocham cię, Sandałku” – napisała na transparencie w „Idolu”. Teraz Michał nie ma dziewczyny. „Dotychczas moje związki kończyły się po trzech miesiącach”- wyznaje. Do „Idola” zgłosił się, bo zobaczył, że wytwórnie nie przesłuchują płyt, które im się przynosi. A tuż przed programem zmontował nowy zespół. „Czerpiemy z Queen, Beatlesów, Rolling Stonesów- tego słucham. Gdyby nie Idol, osiągnięcie tego szczebla zajęłoby mi 6 lat. Ale mówienie, że prezentuję czyste Las Vegas, po prostu mnie śmieszy”- mówi Michał. Tuż przed programem dostał się na etnologię. Wybrał ją, bo zawsze interesował się kulturą i ludźmi. „Nie wiem, jak zaliczę sesję. Dogadałem się z wykładowcami, że będę spotykał się z nimi indywidualnie i wszystko zaliczę, ale po reakcjach niektórych widzę, że niekoniecznie mi się uda”- martwi się. „W przyszłości i tak chcę żyć ze śpiewania”- dodaje. W programie „Idol” pozostała już tylko trójka uczestników: Monika Brodka, Paweł Kowalczyk i Kuba Kęsy. Wielki finał 4 stycznia w Polsacie.

[Super Express]

Przeczytaj też:

Monika Brodka zasiądzie w jury "The Voice 3"?
Marcin Prokop o "Idolu": "To najgorszy moment mojej obecności w telewizji"
"The Voice 4" - odcinek 5: piąta relacja z castingu